|
|
| Widzisz wiadomości znalezione dla słów: króciutkie romantyczne wiersze |
|
|
| Najgorsza instytucja świata | |
Witaj Simonie, | |
| POSZUKUJE DZIEWCZYNY SEBASTIANEK | |
MAM NA IMIE SE3BASTIAN mam 32 lata i leczre sie na schizofrenie od kilku lat mam lęki PRZED WYCHODZENIEM WPRAWDZIE3 WYSZEDLEM 60 RAZY NA SPACER I DO SKLEPU ALE NA KROTKIE DYSTANSE HIHI LUBIE SMUTNA MUZYKE I ROMANTYCZNA ZAGRANICZNA I POLSKA ANITA LIPNICKA S KRAJEWSKI DEPECHE MODE CZASAMI MAM LĘKI ZE MUSI KTOS PRZY MNIE POSIEDZIEC GDY LEZE BARDZO BYM CHCIAL POZNAC DZIEWCZYNE CHOCBY KORESPONDENCYJNIE KTORA MOGLBYM SIE ZAOPIEKOWAC AONA MNA KTOREJ BYM SZEPTAL DO USZKA KTORA EWENTUALNIE NAWET MOGLBYM POKOCHAC LUBIE KOMEDIE ROMANTYCZNE NIE3 LUBIE ALKOHOLU ANI KLOTNI MAM 175 CM I 98 KG PISZE TROCHE CHAOTYCZNIE ALE TO NIC STRASZNIE SIE UCIESZE GDY NAPISZE DO MNIE JAKAS DZIEWCZYNA WIEM ZE NIE JEST LEKKO PODJAC DECYZJE O NAPISANIU DO MNIE ALE ZACHECAM NA KONIEC WIERSZ KTORY NAPISALEM KIMKOLWIEK JESTES NIE NA TO ZNACZENIA BYLEBYLBYS SOBA I MIAL COS DO SPELNIEWNIA TO NIEPRAWDA ZE NIE KOCHAM BO GDYBY TAK BYLO NIEZYLBYM LECZ ZYCIA BRAK BY DOSC UKOCHAC MOJ NR GG 8848855 LUB EMAIL sebastian1974@interia.eu dziekuje bardzo i czekal bede | |
| Szkoła | |
Virgo>> Dziady mają faktycznie 4 cześci tylko, że: - z pierwszej zachował się tylko wiersz "Upiór" - 2 i 4 są wsumie króciutkie i razem są krotsze niż 3 - 3 jest całkiem fajna i chyba nawet niema 200 stron Czytałem grubsze jedno tomowe książki Tadka natomiast nie przeczytałem a była tyo jedna z dwóoch lektór których nie przeczytałem z romantyzmu (druga to "Cierpienia młodego Vertera") Romantyzm to maja ulubiona epoka i w dodatku jedna z najprostszych. Teraz czytam "Chłopów" i to oni mają cztery części po około 200 stron . | |
| Mężczyźni - jak ich widzą, tak ich piszą... | |
Hm... Pomijając fakt, że mnie temat dotyczy średnio na jeża... ^^' Wydaje mi się, że romantycy są całkiem mili tylko na krótkie dystanse. Bo o ile wiersze, peany, kwiaty i śniadanie do łóżka to bardzo sympatyczna rzecz, to trzeba czasem zmierzyć się z faktem, że świat jest brzydki, zły i śmierdzi, i czasami oparcie przydaje się nawet najtwardszym kobietom. A tutaj poezja, która ocala narody i ludzi może zwyczajnie nie wystarczyć. Sądzę, że kobiety, niezależnie od różnych cech mężczyzny, szukają w związkach przede wszystkim oparcia. A tzw. zimny drań szybciej wywiąże się z tego zadanie niż romantyczny, wrażliwy artysta... | |
| Samotność | |
Siedzę i czytam już chyba trzeci raz Twój wiersz i ciągle nie wiem co napisać. Przekazałaś emocje – bardzo dobrze, ale dla niektórych odbiorców mogą one być zbyt... „krwawe”. Piszemy nie po to by szokować, lecz by wyrazić siebie. A jeśli właśnie to zrobiłaś, to naprawdę masz poważy problem. Choć generalnie wiersz mi się podobał, to obawiam się, że o jeszcze nie jest poezja. To dopiero próba, całkiem niezła, ale musisz dużo pisać. Na przykład jeden, nawet króciutki utwór dziennie. Pamiętaj że największym atutem poezji jest mówienie nie wprost. Dlatego tak dobrze wyraża emocje i stany, dla których proza nie ma słów. „Aby mnie zrozumieć musiałbyś być we mnie i czuć to co ja czuję” (główne hasło romantyzmu). Gdy jesteś zbyt dołowana zabijasz poezję! Porównania, przenośnie, cienkie woale słów którym wola autora nadaje zupełnie inne znaczenie. A jeśli jest naprawdę dobry czytelnik poczuje to co on, ten sam ból, tą samą radość. | |
| Jak oceniać wiersze? | |
Jeśli ktoś pisze banalne metafory okraszające je częstochowszczyzną - sprawa jest oczywista (chociaż też nie do końca). Ale jeśli wiersz nie jest w oczywisty sposób prymitywny, ale nie podchodzi warto napisać np. "Mi osobiście takie wiersze się nie podobają, ale....". Jak Tali Maciej napisał: "rym częstochowski był zamierzony tak właśnie wiersz został stworzony lekki limeryk tak na śniadanie więc tu usiądźcie panowie i panie wnet zaczynamy krótkie ćwiczenia jak przyrządzić "rym" do jedzenia" Czasem to jest poprostu żałosne, że jacyś krytycy piszą, że wiersz jest zły bo ma banalną treść i trąci "częstochowszczyzną" (cokolwiek pod tym słowem widzicie) i z drugiej strony niektórzy piszą że "wiersz biały" to wiersz, a od kiedy to wiersz jest bez rymów? I zresztą skąd wiesz co jest prymitywne, a co nie? Dla mnie na przykład większość chłamu z epoki romantyzmu to bełkoty opiumowych ćpunów bawiących się w wieszczy nie mając pojęcia co to znaczy. A zresztą nieważne i tak nikogo z ludzi którzy uważają się za wielkich krytyków nie przekonam. | |
| Dziś | |
tematy dla rozszerzenia byly proste-przynajmniej jak dla mnie wymarzone; mialam do wyboru: 1)Smierc zolnierza.Na podstawie analizy i interpretacji podanych fragmentow przedstaw i porownaj kreacje bohaterow.Zwroc uwage na kontekst historyczno-literacki i styl narracji. I tutaj byl fragment z "Ogniem i mieczem" i "Rozdziobią nas kruki,wrony.."Zeromskiego-ale tego nie wybralam bo nie chcialo mi sie tyle pisac;) 2)Dokonaj analizy i interpretacji wiersza W.Broniewskiego "Ballady i romanse".Zwroc uwage na funkcje nawiazan do romantyzmu. Tutaj z kolei byl podany caly wiersz na tacy-krociutki,i wogole temat wydawal mi sie dosyc prosty:) Ale to nie zmienia faktu,ze przez wlasna glupote i lenistwo chyba zmascilam.Na szczescie to nawet probna nie byla Poziom podstawowy mial 1)Na podstawie fragmentu "Wesela" i odwolania do calosci utworu skonfrontowac obraz chlopow przedstawiony w dramacie z wyobrazeniami inteligencji na temat mieszkancow wsi 2)Stanislaw Wokulski-"czlowiek epoki przejsciowej".Przedstaw temat,analizujac podany fragment "Lalki" Prusa oraz uwzgledniajac kontekst calej powiesci. I tutaj dali fragment tej "Lalki" Jak namoje oko to moj poziom paradoksalnie mial o wiele latwiejsze tematy-ale wynika to moze z tego,ze mam do nadrobienia wlasnie m.in."Lalke" i "Wesele" bo mnie nie bylo prawie 1,5m-ca w szkole jesienia .... | |
| [PL-ŁAC] Napis na pierścionek | |
To może popatrz jeszcze na te: Odi et amo (Kocham i nienawidzę) - Katullus. Tylko, jeśli zna cały wiersz: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse requiris. Nescio, sed fieri sentio et excrucior Alea iacta est (to powiedział Cezar) – Kostka została rzucona - na znak waszej nieodwracalnej zmiany w życiu Quod felix, faustum fortunatumque sit! (Liwiusz) – Niech to będzie szczęśliwe, pomyślne i dobre Si vis amari, ama! (Seneka) – Jeśli chcesz być kochany, kochaj! Verba volant, scripta manent – Słowa ulatują, pismo zostaje (na znak, że to co Was łączy, trwalsze jest od wszystkich słów, jakie mógłbyś wygrawerować) Vita brevis est, ars longa, spes fragilis – Życie jest krótkie, sztuka długa, nadzieja krucha Albo proste i piękne: in perpetuum – na zawsze totus tuus – cały twój vade mecum – chodź za mną A swoją drogą gratuluję romantycznej duszy... Pozazdrościć dziewczynie! | |
| *** (za kurtyną milczenia) | |
Już tłumaczę. Historyczne brzemię jest ni mniej ni wiecęj całościowym bagażem doświadczeniowym ludzi, którzy - zmuszeni przez okowy epok, w którym przyszło im żyć - tworzyli właśnie sonety. Obarczenie historyczne, tudzież historyczna grawitacja - szczególnie w kontekście współczesnej poezji - jest cechą, która dla wielu powinna być unikana. To, ze sonet wymaga od wiersza konkretnego podziału strof i wersów, nie znaczy, że jego treść będzie głębsza, ani że znaczy więcej, ponieważ trzeba uściślić ją w pewnym "gorsecie". Zahaczając przecież o inny - hermeneutyczny wszakże - problem, im mniej skrępowań (a takimi są przecież, patrząc racjonalnie granice sonetu) tym więcej ma do pokazania wiersz. i nie chodzi tutaj o to, że krótkie wiersze nie mogą być dobre. Sam dogmat - i tak to trzeba nazwać, choć może w tym momencie radykalizuję - wymusza pewną ograniczoność zarówno w pisaniu, jak i w odbiorze wiersza. Więc - podążając za tokiem - wiersz nie obarczony historycznym formalizmem, ani semiotycznym monotematyzmem musi być wierszem, który wzruszy więcej ludzi, ponieważ właśnie nie odwołuje się do, skądinąd, utartych form prowadzenia myśli w poezji. Po co "narzucać sobie" sprawiony przez innego kogoś gorset? Czyż poezja nie ma oddychać? Może i jest to głos romantycznego postmodernisty (wybaczcie oksymoron), ale jednak to wyznaję obserwując i komentując rzeczywistość. Nie twierdzę tym samym, że sonetów nie należy uprawiać. mam wrażenie, że powytższymi komentarzami zostałem zmuszony do wyeksponowania takiej refleksji. Pozdrawiam. | |
| Poezja | |
parole, parole, parole ale jakie fajne widze, że drzemie w was kobitki niezły potencjał literacki może powinniśmy cos z tym zrobic, na przykład zebrac na tym portalu w jednym miejscu? poukładac tematycznie, zeby czytelnicy znaleźli cos dla siebie np wiersze romantyczne, filozoficzne, humoreski, a w innym krótkie formy prozą? tak bez żadnego konkursu, nadzoru, taki hyde park literacki? kto wie, może by sie kiedys udało wydac taki zbiór literatury 50+ Adminko?? | |
| cancer est | |
kocham ____krótkie słowo ____tyle emocji Cię ____szok ____zdumienie ____i mój ból otulona płaszczem włosów surogatem bliskości chciałabym przytulić Morze niech mnie obejmie zimnym ramieniem uciekłeś we mgłę zapragnąłeś wrócić za późno nie umiem cię wydostać przyniosłeś różę zabarwiłeś nią starą fotografię ___krwią raka Oto dotychczasowy Twój dorobek na forum Erynie. Wszystkie Twoje ,,wiersze" składają się w jeden wiersz. Gdyby pomajstrować przy tych wcięciach i kolejności wyszedłby z tego ładne miłosne wierszydło, może nawet romantyczne i delikatne. Ale problem w tym, że zarzucasz nas morzem miniaturek, w których coś istotnie jest, jednak są za krótkie, żeby się nimi dłużej pobawić. Gdyby wszystkie te miniaturki zbić w jedną gromadkę - byłoby fajnie. I mam dla Ciebie radę - jak poczujesz natchnienie to nie wklejaj tego od razu na forum. Poczekaj na następny raz i następny. Łącz te miniaturki w jedną sensowną całość, ewentualnie zmieniając ich kolejność. Przy Twoim potencjale może z tego wyjść coś naprawdę ślicznego. Pozdrawiam, Agata | |
| Matura | |
Rady jeszcze dosyc swiezej maturzystki, ktora otrzymala 100% : Wybierzcie sobie ksiazki z podstawy programowej (ewentualnie z rozszerzenia) tematy da sie zrobic na podstawie tego co jest w programie, a jest wiecej opracowan.. mniej trzeba czytac.. Ksiazki, ktore wybierzecie musicie koniecznie przeczytac i poznac ich kontekst historyczny, przeanalizowac biografie autorow i genezy (mialam dokladne pytania o Slowackiego). Polityki szukajcie w wierszach!! wiersze maja to do siebie, ze sa krotkie i o wszystkim (wystarczy poszukac). Nie piszcie sobie prezentacji i nie uczcie sie jej na pamiec. Najwazniejsze, zebyscie mieli wiedze w glowie. ________________________________ Jak wygladala moja matura i moje przygotowania? Wszystko robilam na ostatnia chwile. Wiec plan napisalam nim jeszcze przeczytalam literature cala tak na czuja Wybralam temat "Romantyczna melancholia w literackim i malarskim ujeciu tworcow XIX wieku" Troche w filozofii siedzialam, wiec poszlam w nia. Przeczytalam dwa rozdzialy z podrecznika do filozofii, wylapalam koncepcje alienacji jednostki, dazenia do absolutu itd. Wybralam duzo wierszy - szybka przyjemna praca z nimi, przy swiecach w nocy, pod wieza kaplicy... ah ten romantyzm! Kordiana przeczytalam w noc przed matura.. jasne, ze o "jaskolczym niepokoju" wiedzialam juz wczesniej. Weszlam do sali z planem i z jedna kartka notatek, ktorych nie uzywalam. musze powiedziec, ze po prostu "czulam temat". Przyszlam z wiedza i efekt... .. 20/20 Wiedza! musicie poczuc temat i bedzie pieknie | |
| Nigdy mi się nie przyśnił | |
----- Original Message ----- Sent: Friday, May 09, 2003 7:08 PM Subject: Re: Nigdy mi się nie przyśnił // znowu newsgate nie robi wcięć, muszę sam, Garbalowy w formie. Tak, jeśli chodzi o wersyfikację. Zwersyfikowany bowiem Ależ chodziło mi o to, że usunąłem wiele zbędnych wyrazów. Dłuższe zdania Kluczem jest tytuł wiersza: protest przeciwko takiej poetyce. Aby był Nie wiem, czy aż anty-, ale nie-Garbalowy w treści. Bo trochę słów już Pomysł był dwojaki. Po pierwsze - żeby zestawić obie poetyki - ową To by dopiero "rozbijało"... Choć mnie najczęściej śnią się słowa (to pewnie wina mojej ułomności w A ja inaczej. Sen bywa odpoczynkiem, czysto zmysłowym - jak wycieczka czy po Marek P. | |
| To czy to? | |
noc bo taka ciemna i romantyczna krótkie rymy czy długie wiersze | |
| Klekowska o poezji | |
Witam. Trochę się spóźniłem z obiecanym tematem, ale przynajmniej nadrabiam zaległości Ci co byli w szkole w środę doskonale wiedzą o co chodzi. Ci co nie byli, za chwilę otrzymają krótkie streszczenie co tym razem wydziwiła nasza profesor. Anka Góralczyk oddała swoje wiersze do przejrzenia Klekowskiej, gdyż jest organizowany jakiś konkurs poezji czy coś w tym stylu. Jak się okazało, wiersze te zdaniem Klekowskiej nie były dość dobre, aby iść na konkurs. Kłopot polegał nie tyle na samym fakcie, że wierszy tych nie chciała posłać, ale na sposobie, w jaki powiedziała to co myśli o tych wierszach. Zastrzegam, że wierszy owych nie czytałem. Zaczęło się niewinnie, jak zwykle najpierw sprawdzała jak uczeń reaguje na krytykę. Ponieważ Anka nie reagowała- zaczęła się piekielna głupawka. W pierwszej kolejnosci przyczepiła się bardzo tego, że wiersze te rzekomo były (jak to dobitnie i nazbyt często podkreślała) "ludowe", czyli zapewne o życiu wiejskim, bo raczej o komunistach w tym wieku się nie pisze Następną kwestią był fakt, że wiersz ten nie był biały- był aż nadto rymowaną twórczością. "W obecnych czasach, współczesnych, tworzymy wiersze białe" cytując profesorkę. Trzecią "wadą" wierszy była ich prostoliniowość. "W wierszu musi być coś, co mogłabym zinterpretować, jakieś głębsze znaczenie" ponownie cytując. Czwartym, ściśle powiazanym z powyższym zagadnieniem, anormalną cechą tych wierszy był fakt, że dziewczyna nie zastosowała praktycznie żadnych środków artystycznych- metafor, anafor, epitetów, porównań itd. Czyniło to naturalnie wiersz zbyt łatwym do zroumienia i nie miał on jakiegoś "drugiego dna" moralnego. I wreszcie piąta część, która niemalże postawiła mnie na nogi w celu powiedzenia co myślę o jej pojęciu poezji. Że "tego typu utwory ludowe, o wsi, prosto zbudowane, były charakterytyczne dla romantyzmu. Więc nie cofajmy się o 200 lat". Cofać się w poezji... za prosta budowa... rymy zamiast ich braku... Jak sądzicie, coś takiego jest możliwe? Jak Wy postrzegacie poezje? Czy koniecznie należy podporządkowywać sie kanonom współczesności, czy też moze nam, młodemu pokoleniu, przypada przywilej zmienienia "trendów" poezji? | |
| Lekkość Twej sukni pokryła Ziemie wiatrem | |
Ja też uważam, że to jest piękne, piękny jest taki właśnie sposób wyrażania komuś swoich uczuć... uczuć szczerych, z głębi serca... Myślę, że każda romantyczna dusza zatrzyma się chwilę nad tym wierszem, pomarzy... (O, ja też nie jestem wyjątkiem!) Poznałam (już dosyć dawno) pewnego chłopaka. Na początku... mijaliśmy się przypadkiem, w autobusie, na przystanku, mówiliśmy krótkie "cześć!" i jechaliśmy w swoją stronę (wynikały z tego czasem zabawne sytuacje, bo zawsze kiedy na siebie wpadaliśmy, miałam akurat lekko nieprzytomne spojrzenie i musiałam myślami powrócić w to samo miejsce, gdzie moje ciało, żeby uświadomić sobie, kto mówi mi "cześć!" Taaak... Żdziebko się rozpisałam, za chwilę sama się w tym pogubię Z pozdrowieniami dla wszystkich z KSM i nie tylko bogucinianka | |
| Wielkie małe oczy | |
A.L.: "Wielkie małe oczy" Zjawia się człowiek, Pobyt człowieka na ziemi (w życiu) jest tak tragicznie krótki, nie zdąża on nawet się rozejrzeć, nie zdąża wydobyć z siebie głosu. Nikt mu nawet nie zdąży w oczy zajrzeć, bo powieki zamknięte. Znikąd na ziemię, Stąd do nicości - A przecież w tych oczach drzemie Tyle boskości! Tak. Nie wiadomo skąd przychodzimy, ani dokąd idziemy. Narrator jednak zna odpowiedź na trzecie klasyczne [*] pytanie: kim jesteśmy. Otóż uśpioną boskością jesteśmy. (Skąd on to wie? Oto zagadka.) Litość i modły Nad jego ciałem. Wolno zniekształca świat podły Te oczy małe. Jest też człowiek przedmiotem oddziaływań ziemskich. O ile "modły" mogą być wzięte za wskazanie fałszywych religii, co chcą [wszystko przecież w kontekście póżniejszego "świat podły"] człowiekowi zaćmić umysł i oderwać od prawdy, o tyle "litość" ("nad jego ciałem") jest frazą nader tajemniczą. Któż to się tak podle lituje nad jego ciałem i czemu ma z tego wynikać podłe przekształcenie jego oczu małych? Czyżby polegało ono na powiększeniu oczu? Na siłę? Żeby bezbronnego rozwarciem oczu (powiększeniem) uzbroić (z litości)? Albo też -- ciągle z litości -- idzie o wyrugowanie z oczu tej drzemiącej w nich boskości? Ale świat o niej nie wie (powieki zamknięte), wie tylko narrator. Czemu też świat podły zniekształca te oczy _wolno_? Przecież powyżej jasno stwierdza się, że całe życie to krótkie mgnienie. Sprzeczność jakaś. Swiatła i cienie! Daleko! Blisko! A to niewinne spojrzenie Rozumie wszystko. Zakładamy, że niewinność dotyczy okresu sprzed podłego zniekształcenia. Rozumie "wszystko", czyli to, co pierwotne wobec tych sztucznych dychotomii, jakie (z litości lub w modłach) narzuca mu świat podle. Jest to rozumiejące spojrzenie jednak tylko metaforą: powieki bowiem ciągle zamknięte: to warunek, by tliła się pod nimi rozumiejąca wszystko boskość. Ból radość zdławia, Chce w śmierć się schować... Lecz człowiek po to się zjawia, By się zbuntować! Finał zaskakujący. Ból, który zdławia radość, musi przecież dotyczyć skutków owego podłego, powolnego zniekształcania. Stąd wynika, że stan sprzed zniekształcenia miałby być radością. Jest jednak "rozumieniem wszystkiego", zatem i cierpienia. Czemu więc tylko "radość"? A może to radość poznania wszechobejmującego, które potem podle zostaje poddane próbom dychotomij i tylko śmierć z tej męki wyzwala? (Czym się tak przejmować, skoro cały proces to tylko chwila?) Ale i ta perspektywa jest natychmiast czytelnikowi odebrana: otóż narrator zna odpowiedź na _czwarte_ (rzadziej obecne w kanonie) pytanie: po co jesteśmy? Po to, by się zbuntować. Ale przeciw czemu? Podłemu zniekształceniu? Otwieraniu oczu? Nierozumieniu wszystkiego? To ważne możliwości, a finał -- powtórzmy -- zaskakujący. I tyle lektury. Pora na oceny. Po pierwsze, bełkot. a_r [*] skąd przychodzimy? kim jesteśmy? dokąd idziemy? | |
| Wielkie małe oczy | |
a_r : A.L.: | "Wielkie małe oczy" Dokładnie !! Tak. Nie wiadomo skąd przychodzimy, ani dokąd idziemy. Narrator jednak zna odpowiedź na trzecie klasyczne [*] pytanie: kim jesteśmy. Otóż uśpioną boskością jesteśmy. (Skąd on to wie? Oto zagadka.) To się po prostu wie, każdy tę świadomość w sobie nosi. Ty też. Jest też człowiek przedmiotem oddziaływań ziemskich. O ile "modły" mogą być wzięte za wskazanie fałszywych religii, co chcą [wszystko przecież w kontekście póżniejszego "świat podły"] człowiekowi zaćmić umysł i oderwać od prawdy, o tyle "litość" ("nad jego ciałem") jest frazą nader tajemniczą. Któż to się tak podle lituje nad jego ciałem i czemu ma z tego wynikać podłe przekształcenie jego oczu małych? Czyżby polegało ono na powiększeniu oczu? Na siłę? Żeby bezbronnego rozwarciem oczu (powiększeniem) uzbroić (z litości)? Albo też -- ciągle z litości -- idzie o wyrugowanie z oczu tej drzemiącej w nich boskości? Ale świat o niej nie wie (powieki zamknięte), wie tylko narrator. Czemu też świat podły zniekształca te oczy _wolno_? Przecież powyżej jasno stwierdza się, że całe życie to krótkie mgnienie. Sprzeczność jakaś. Zycie jest pełne sprzeczności - i my razem z nim! I tyle lektury. Pora na oceny. Po pierwsze, bełkot. a_r Wiele czasu poświęciłeś na ciekawy komentarz. Mógłby byś jeszcze o jeden stopień mniej złośliwy i już uznałbym go za dobry (nie jakościowo lecz międzyludzko po prostu). Ten wiersz i Twoja jego krytyka są ostatecznym Obrazem braku jakiegokolwiek sensu tłumaczenia sobie nawzajem znaczenia słów, obrazów, odczuć, podtekstów, itp.,itd. w poezji. Spróbuj zrozumieć i zaakceptować jendą e l e m e n t a r n ą rzecz w tym wszystkim, o czym od pewnego czasu tu "dyskutujemy": są w pisaniu takie jego źródła, przyczyny, potrzeby i inne zjawiska, z których ono się rodzi, które sprawiają, że słowa i ich powiązania nabierają innych znaczeń, niż te wyuczone, wyryte w naszych mózgach, wypisame w słownikach i encyklopediach - my(piszący) definiujemy je na nowo gdzieś wewnątrz i niemożliwe jest (przeważnie) udostępnienie, ukazanie tych znaczeń światu, odbiorcy, czytelnikowi. Piszemy myśląc, może łudząc się, że ktoś nas zrozumie, lecz przeważnie to nie następuje - i wtedy tłumaczenie i wyjaśnianie po prostu jest NIEMOZLIWE! Pogódź(my) się z tym: jest śmiertelnie chore. Byś może byłem wtedy w transie, może nie wiedziałem, co mówię (i piszę), może miałem jakąś wizję, może mi odbiło, może miałem natchnienie, może chciałem się wyżyć, a może ... to po prostu nic nie znaczyło. Ja do dziś tego nie wiem, Ty też tego nie wiesz. Nikt o nikim niczego nie wiem - i tym bardziej o jego pisaniu. A.L. | |
| Wielkie małe oczy | |
a_r : | I tyle lektury. Pora na oceny. Po pierwsze, bełkot. | a_r może łudząc się, że ktoś nas zrozumie, lecz przeważnie to nie następuje - i wtedy tłumaczenie i wyjaśnianie po prostu jest NIEMOZLIWE! Pogódź(my) się z tym: Nie, nie ma potrzeby się godzić. Po pierwsze - to jest MOŻLIWE, przykłady idą w setki. Po drugie - Twoje wnętrze i jego niesłychane tajniki nic mnie nie obchodzą. To jest grupa poświecona poezji, a poezja jest sztuką pisania widzenia pewnego odbiorcy (a_r). Cierpliwości mu nie zabrakło (wyrazy podziwu). Teraz siedź cicho i czekaj na Jakąś-z-czymś-malutkim, może da się skusić na Twój produkt. Póki co uświadom sobie właśnie ten prosty fakt - to produkt, nic poza tym. dziecka, które jest śmiertelnie chore. Byś może byłem wtedy w transie, może nie wiedziałem, co mówię (i piszę), może miałem jakąś wizję, może mi odbiło, może miałem natchnienie, może chciałem się wyżyć, a może ... to po prostu nic nie znaczyło. Ja do dziś tego nie wiem, Ty też tego nie wiesz. Nikt o nikim niczego nie wiem - i tym bardziej o jego pisaniu. Skoro nic nie wiesz o pisaniu, i wiesz, że nic nie wiesz, Tomaszek | |
| W oczekiwaniu na Klanarchię... | |
To chyba czas na pierwszą przedpremierową recenzję. Nie znaczy to, że mam podręcznik, którego jeszcze nie ma, ale napiszę o tym, jak się zapatruję na to, co widzę po dostępnych informacjach zanim podręcznik trafi w moje ręce. Myślę, że dla takiego marketingowca, jak Furiath, na pewno ciekawie jest przeczytać o wrażeniach potencjalnego klienta swojego produktu Najbardziej pierwsze, ogólne wrażenie to... zaintrygowanie. Ten system ma coś, co przyciąga. Niby horror (nie lubię horroru), ale właściwie to takie nietypowe fantasy z dodatkowymi - charakterystycznymi elementami. Czym więcej czytałem, tym bardziej byłem zaintrygowany, a w głowie rysowała się wizja połączenia najlepszych amerykańskich zabiegów o prezentację zewnętrzną z najlepszymi, naszymi wschodnio-europejskimi głębokimi przemyśleniami i wyczuciem stylu. Kiedy o tym pomyślałem, doszedłem do wniosku, że być może to będzie najlepszy system, jaki widziałem... To "gorące" wrażenie zbledło nieco, gdy zobaczyłem okładkę. Nie zrozumcie mnie źle, ale jak na system, który miał przebić wszystko, co widziałem na rynku polskim i amerykańskim (a nie widziałem wszystkiego - na tym drugim), to okładka jest ładna, poprawna technicznie, z dobrym wyczuciem kolorów, ale... nie za bardzo pasuje. W dodatku jest dość... kiczowata, "mangowa" mógłbym powiedzieć. Ładna, ale mangowa. Osobiście, to bym powiedział grafikowi, żeby przynajmniej kolory zmienił w Photoshopie, jeśli już się koniecznie przy niej upierać. Niby te szczegóły, elementy, wszystkie są intrygujące, ale liczy się pierwsze OGÓLNE wrażenie - a to, jak pisałem, było blade. Ale już dawno nie oceniam rzeczy po okładkach. Czytałem sobie co-nieco o postaciach, pomysłach, fabule itd. Znowu potwierdziło się, z jak dużym entuzjazmem autorzy podchodzili do Klanarchii. Widać, że chcieliście postawić na bogactwo, dużo pomysłów i to takich, które "chwytają" czytelnika i intrygują. Nie będę wnikał w szczegóły - znowu wrażenie było bardzo dobre; i po raz kolejny pomyślałem, że prawdopodobnie większość amerykańskiej, komercyjnej sieczki nie będzie w stanie na tym polu konkurować. Grafiki - stylowe, ładne, znowu z wyczuciem barw, niesamowite. W większości. Trzymają poziom mniej-więcej Monastyra, który był też bardzo ładny. Osobiście bym (jak zwykle) zmienił jeszcze kilka rzeczy, dodałbym im pewnego animuszu, bo jednak część wydaje się, jakby, pozbawiona tego, co nazywam "charyzmą". Na przykłąd jedna panienka: ciuchy aroganckiej bohaterki, ale bardziej przypomina romantyczną nastolatkę, która ma pstro w głowie, a już na pewno nie niebezpieczne przygody. Takie niekonsekwencje grafików jednak są częste, więc problem właściwie dotyczy nie tylko Klanarchii. Po prostu irytują mnie takie sprawy, dlatego o tym piszę. Ale z doświadczenia wiem, że z grafikami często ciężko się dogadać. Efektem jednak jest zawsze gorszy produkt, niestety... Krótkie opisy to coś, co lubię. Monastyra w całości nigdy nie przeczytałem, bo Trzewiczek rozwadnia się strasznie i bezsensownie. Ja nie lubię ograniczeń (zbytnią drobiazgowością) i gadania bez sensu. Natomiast oczekuję, że zostaną wspomniane tylko te elementy, które stanowią tzw. mięso, haki itd. a także przejrzysty układ - gdzie czytam tylko to, co mnie interesuje. Zobaczę, jak to zostało zrobione w Klanarchii, jak już będę go trzymał... Spis treści na koniec zostawiłem. Generalnie potwierdza on pierwsze, pozytywne wrażenie: mnogość pomysłów, prawdopodobnie same konkrety, intrygujące rozwiązania, oryginalność i świeże spojrzenie na RPG. Tyle wyczytałem "między wierszami". Jak zostało to zrealizowane - też będę mógł przyjrzeć się później. Na osobną pochwałę zasługuje odwaga autorów, którzy zdecydowali się wydać system prawdziwie profesjonalny, nawet za wyższą cenę. Bardzo dobry wybór. Ogólnie - gratulacje. Wszystko wygląda świetnie i amerykańscy konkurenci mogliby się przypuszczalnie czuć zagrożeni. A część nawet wpaść w kompleksy Zobaczymy, jak wyjdzie w praktyce - i nie omieszkam go zrecenzować po raz drugi. | |
| Fuzja osobowa - twoja własna subkultura | |
jagby żadko jestem katoliczka nie wierze w piekło czy niebo Zaprzeczasz samej sobie.Katolik to chrześcijanin obrządku rzymskiego, bezkrytycznie uznający papieża i wszystkie nauki i sobory Watykanu. Ale ja się lubię przypierdalać .: debek o godzinie 15:38 dodał(a): Bóg niby stworzył ziemie... a geografia mówi zupełnie co innego.. poj***ne Na wieży Babel ludziom się pomieszały języki...a Lingwistyka mówi zupełnie co innego...to dopiero poj***ne. Stary testament ma charakter symboliczny, a historyjkę o człowieku ulepionym z gliny można pogodzić z teorią ewolucji, czyli tym co mówią na Biologii. .: debek o godzinie 15:47 dodał(a): Wygląd: W lecie Krótkie spodnie t-shirt-oryginalnie i nieprzeciętnie Po waszemu Eloziomek-w wąskich spodniach czuję się nieswojo,łysa bania to komfort.W zimie roxują jasnobrązowe trepy Muzyka: Rózna.Głównie rap, ale też i Jazz,jakieś samplowane opcje z Ninja Tune,wybiórczo Rock,Hippisi, Punk,HC,Metal, oraz... Kalambury:Wibrująca muzyka w której słychać radość, naturę, wolność, słońce, Boga, miłość czyli... Zajawki Muzyka, Filmy(czasem potrafię obejrzeć 3 dziennie jak dzisiaj),Książki, rysowanie, historia. ?Używki Piwo, sporadycznie cięższy woltaż, habiździe...Reszta?? "Jointy browar masz po co łapy pchasz"...acha i fajki Filozofia Priorytet w kreowaniu jakiejś mojej filozofii ma Ewangelia.Nie rozkminiam sensu istnienia, bo szkoda życia na to. Staram się patrzeć realnie, bez złudzeń, nic nie jest do końca czarne albo białe.Staram się myśleć po swojemu, a nie tak jakby ktoś chciał,żebym myślał.Dwa cytaty: "Life is a journey not a mystery open your eyes live what you see" "Nie lubię gier tych na szczeblach wyższych niż chodnik bo gubię się w nich to tunele bez pochodni wszyscy wielcy eksperci teoretycy życa podnieś tomik wierszy, których pełno na ulicach" Stosunek do otoczenia W głębi trochę aspołeczny.Nie lubię prostactwa, chamstwa, buractwa.Przeraża mnie głupota ludzka, telewizja i chyba nie mógłbym mieszkać w USA.Tak to raczej komunikatywny i słyszałem parę razy,że wywieram dobre wrażenie na czyichś mamach Stosunek do samego siebie Dość krytyczny Stosunek do zorganizowanych religii Śmieszy mnie jak ktoś kto mówi,że księża nic tylko na tacę zbierają, ale czasem i zachowanie księży jest takie jak to potępione w Ewangelii. Ksiądz potrafi na kazaniu powiedzieć coś mądrego.Uznaję spowiedź, poniekąd okresy postu, ale żebym był praktykującym katolikiem nie mogę powiedzieć, chociażby dlatego,że katolicyzm nie daje mi pola dla własnych przemyśleń.Wychodzę z założenia, że ludzie są tylko ludźmi i na temat Absolutu mogą sobie tylko mniemać. "Nieważne co czytasz Koran,Torę,Biblię Bądź dobrym człowiekiem a zło samo zniknie" Autorytety Moja starsza siostra Śmierć Byle nie w najbliższym czasie Wrażliwość Jak ktoś ma hopki,że pali wieczorną fajkę na dachu bloku w samotności to chyba jest to osobowość romantyczna.Dusza artysty.Wrażliwy na sztukę, widoki i cudzą krzywdę.Ale z drugiej strony.... "Gdy marzysz to zamykasz oczy rzeczywistość łatwo ciosem cię zaskoczy" .: debek o godzinie 16:08 dodał(a): ja proponuje p12: Stosunek do tego co rasta nazywają babilonem a punki systemem, czyli rządy,prawo,biurokracja itp. | |
| zaczęło się od tego, że Tumnus spotkał Łucję... | |
Szczerze? Raczej nie miały żadnego wpływu. Czytałem to, co trzeba było czytać w szkole, a poza lekturami (wstyd się przyznać) nie przeczytałem wielu innych książek. Jeśli już coś czytałem, to na pewno nie wybierałem tego z myślą o "Opowieściach z Narnii". To nie znaczy jednak, że nie ma typów książek, które preferuję. Owszem, są. Lubię książki i historie (niekoniecznie wielkie tomiska, krótkie opowieści też są miłe), w których jest coś z baśniowości, tajemnicy, niezwykłości, nadnaturalności, oniryzmu. Tylko nie mylcie tego z literaturą fantasy. Fantasy raczej bowiem nie preferuję, a na dowód tego powiem, że nie przeczytałem i nie zamierzam przeczytać "Władcy pierścieni". Książki, które mam na myśli, to między innymi: "Pan Tadeusz" - bodaj najgenialniejsze dzieło w polskiej literaturze wszechczasów. Czytałem już trzy razy całość i mnóstwo razy fragmenty. Ten epos to jedna wielka baśń, w której można się zanurzyć zapominając o wszystkim. Poza tym to istne bogactwo barw, dźwięków, zapachów. Dzieło wionie patriotyzmem i jakąś magiczną nostalgią. Jest pełne różnych wątków, historii, zdarzeń, których po pierwszym przeczytaniu się nie dostrzega, dopiero kolejne lektury "otwierają oczy". A do tego te trzy genialne koncerty: Jankiela, Wojskiego i dziwna muzyka wieczoru (w tym koncert dwóch stawów). Nawet Słowacki był zachwycony epopeją Mickiewicza. Czytałem nie tylko "Pana Tadeusza", ale i o "Panu Tadeuszu" - wiele opracowań, ale nie ściąg dla ćwierćinteligentów, tylko porządnych prac krytyków literackich. Polecam wszystkim! "Sto lat samotności" - Gabriel Garcia Marquez (nie jestem pewien pisowni) opowiedział tu historię Maconda - odciętej od świata miejscowości, która żyje własnym życiem, w której panują inne prawa. To, co dla nas jest fantastyczne i nierealne, tam jest codziennością. To, co dla nas jest zwykłe i powszednie, tam wzbudza zdumienie. To piękna historia przesycona tak zwanym realizmem magicznym. To niezwykły świat, zupełnie inny od naszego, a jednak bliski naszemu sercu. To jedna z tych książek, których się nie zapomina. Ostatnio trafiły w moje ręce "Baśnie i legendy" Sienkiewicza. Dopiero zacząłem czytać, ale polecam króciótką legendę pt. "Dwie łąki". To inna historia stworzenia świata (choć nie wiem, czy nie jest to stworzenie świata wg hinduizmu). "Mistrz i Małgorzata" - może mnie nie zachwyciło aż tak bardzo, jak innych, ale książka ciekawa i nie można obok niej przejść obojętnie. Przeplatają się tam trzy plany: realny, apokryficzny (Poncjusz Piłat) i fantastyczny, choć to nie jest dobre określenie, chodzi o diabły (Woland, Fagot, Behemot i inni). W książce chodzi między innymi o to, że diabeł jest czasem bardziej ludzki niż system totalitarny. A całość to jedna wielka groteska. "Sklepy cynamonowe" - eh, wyleciało mi z głowy nazwisko autora - wstyd! Nie czytałem całości, ale polecam: oniryzm, tajemniczość i niezwykły klimat. "Ballady i romanse" - jeszcze raz Mickiewicz. Romantyczna przyroda, karząca i ocalająca, mnóstwo tajemnic i niezwykła atmosfera. W ogóle Mickiewicz zasłużył sobie na miano wieszcza, że wspomnę jeszcze tylko o "Dziadach". Cały romantyzm to jedna wielka odchłań baśniowości i magii. Dopiero po zdaniu matury człowiek zdaje sobie z tego sprawę. wiersze Leśmiana, a zwłaszcza "Dziewczyna", to kolejny przykład utworów, które na mnie wywarły najwiękze wrażenie. Zresztą ogólnie poezja na to do siebie, że niekiedy lepiej potrafi stworzyć baśniowy klimat, niż proza. Niezwykłe są też wiersze Szymborskiej, zwłaszcza z tomu "Koniec i początek". Tyle na razie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam | |
| zaczęło się od tego, że Tumnus spotkał Łucję... | |
Szczerze? Raczej nie miały żadnego wpływu. Czytałem to, co trzeba było czytać w szkole, a poza lekturami (wstyd się przyznać) nie przeczytałem wielu innych książek. Jeśli już coś czytałem, to na pewno nie wybierałem tego z myślą o "Opowieściach z Narnii". To nie znaczy jednak, że nie ma typów książek, które preferuję. Owszem, są. Lubię książki i historie (niekoniecznie wielkie tomiska, krótkie opowieści też są miłe), w których jest coś z baśniowości, tajemnicy, niezwykłości, nadnaturalności, oniryzmu. Tylko nie mylcie tego z literaturą fantasy. Fantasy raczej bowiem nie preferuję, a na dowód tego powiem, że nie przeczytałem i nie zamierzam przeczytać "Władcy pierścieni". Książki, które mam na myśli, to między innymi: "Pan Tadeusz" - bodaj najgenialniejsze dzieło w polskiej literaturze wszechczasów. Czytałem już trzy razy całość i mnóstwo razy fragmenty. Ten epos to jedna wielka baśń, w której można się zanurzyć zapominając o wszystkim. Poza tym to istne bogactwo barw, dźwięków, zapachów. Dzieło wionie patriotyzmem i jakąś magiczną nostalgią. Jest pełne różnych wątków, historii, zdarzeń, których po pierwszym przeczytaniu się nie dostrzega, dopiero kolejne lektury "otwierają oczy". A do tego te trzy genialne koncerty: Jankiela, Wojskiego i dziwna muzyka wieczoru (w tym koncert dwóch stawów). Nawet Słowacki był zachwycony epopeją Mickiewicza. Czytałem nie tylko "Pana Tadeusza", ale i o "Panu Tadeuszu" - wiele opracowań, ale nie ściąg dla ćwierćinteligentów, tylko porządnych prac krytyków literackich. Polecam wszystkim! "Sto lat samotności" - Gabriel Garcia Marquez (nie jestem pewien pisowni) opowiedział tu historię Maconda - odciętej od świata miejscowości, która żyje własnym życiem, w której panują inne prawa. To, co dla nas jest fantastyczne i nierealne, tam jest codziennością. To, co dla nas jest zwykłe i powszednie, tam wzbudza zdumienie. To piękna historia przesycona tak zwanym realizmem magicznym. To niezwykły świat, zupełnie inny od naszego, a jednak bliski naszemu sercu. To jedna z tych książek, których się nie zapomina. Ostatnio trafiły w moje ręce "Baśnie i legendy" Sienkiewicza. Dopiero zacząłem czytać, ale polecam króciótką legendę pt. "Dwie łąki". To inna historia stworzenia świata (choć nie wiem, czy nie jest to stworzenie świata wg hinduizmu). "Mistrz i Małgorzata" - może mnie nie zachwyciło aż tak bardzo, jak innych, ale książka ciekawa i nie można obok niej przejść obojętnie. Przeplatają się tam trzy plany: realny, apokryficzny (Poncjusz Piłat) i fantastyczny, choć to nie jest dobre określenie, chodzi o diabły (Woland, Fagot, Behemot i inni). W książce chodzi między innymi o to, że diabeł jest czasem bardziej ludzki niż system totalitarny. A całość to jedna wielka groteska. "Sklepy cynamonowe" - eh, wyleciało mi z głowy nazwisko autora - wstyd! Nie czytałem całości, ale polecam: oniryzm, tajemniczość i niezwykły klimat. "Ballady i romanse" - jeszcze raz Mickiewicz. Romantyczna przyroda, karząca i ocalająca, mnóstwo tajemnic i niezwykła atmosfera. W ogóle Mickiewicz zasłużył sobie na miano wieszcza, że wspomnę jeszcze tylko o "Dziadach". Cały romantyzm to jedna wielka odchłań baśniowości i magii. Dopiero po zdaniu matury człowiek zdaje sobie z tego sprawę. wiersze Leśmiana, a zwłaszcza "Dziewczyna", to kolejny przykład utworów, które na mnie wywarły najwiękze wrażenie. Zresztą ogólnie poezja na to do siebie, że niekiedy lepiej potrafi stworzyć baśniowy klimat, niż proza. Niezwykłe są też wiersze Szymborskiej, zwłaszcza z tomu "Koniec i początek". Tyle na razie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam | |
| "Der Augenblick" (nowa 13-stka) | |
Tekla - kochana... ale za co ja mam sie gniewac? No powiedz mi! Przeciez dla mnie i tak jest najwazniejsze, ze w ogole tu zajrzalas kiedykolwiek. I dziekuje Ci za to teraz i bede dziekowac zawsze. Pozdrawiam:) beaciaa - nie moge Was rozpieszczac, wystarczy, ze Wy mnie rozpieszczacie:) A racja, nasz rumunek ma fajny glosik. Choc ja i tak wole Lordiego... szmula - dziekuje, poczekasz sobie jeszcze pare dni ![]() hela_z_wesela - nie, nie licze wszystkich czytelniczek, ale jesli spojrzysz w de-de, to zobaczysz, ze wypisuje wszystkich, ktorzy skomentowali poprzedni odcinek. Chcac, czy nie chcac, gdy pisze, wiem ile ich mniej wiecej jest. Proste. No, a wsprawie drugiego komenta nie wiem co mam napisac, bo mnie rozbroilas. Wiem, ze spodziewasz sie po tym opowiadaniu czegos innego, dlatego inaczej odbierasz to, co pisze. I moim zdaniem czepianie sie wypowiedzi innych nie jest zbyt na miejscu. Kazdy rozumie to inaczej, kazdy inaczej czyta moje slowa, kazdy jest inny i ma inne poglady. Ty rowniez. Dlatego szanuje Twoje zdanie i ciesze sie z krytyki, ale prosze abys innych zostawila w spokoju. Czepiaj sie mnie:) I actimel Ci nie pomoze, bo ja pije danonki i mam silniejsze kosci A na forum jestem caly czas, tyle, ze siedze jako ukryta i mnie nie widac. Pisz jesli masz ochote, ja tu jestem. No to chyba wszystko. Pozdrawiam:) Ayane - ojej... Twoj komentarz mnie zachwycil! To byl najladniejszy ze wszystkich, zdecydowanie. Nie zasluzylam na tak piekne slowa. Napewno nie od Ciebie. Ciesze sie, ze wrocilas. Kochana Sandy opowiadala, ze masz juz gotowego parta opka, wiec ja czekam. Kocham Cie i caluje bardzo mocno:* Monis! - wrazie czego, wiesz gdzie mnie szukac. Wal do mnie smialo. Tobie nigdy niczego nie odmowie. A czesci wiem, ze krotkie, ale tak wychodzi. Mam ograniczone ilosci weny. Pozdrawiam:) i$Qa - a ja kochalam Justyne. Ciebie tez kocham, ale tamta wrazliwa, romantyczna i cudowna istota jakos bardziej mnie przyciagala. Chyba, ze to Ty w nowym swietle... Dziekuje za te slowa, zupelnie nie zasluzone. Wiesz wszystko, co czuje, wiec nie bede nic mowic. Caluje goraco i czekam na kolejne jednopartowki w Twoim wykonaniu:) Fistashek - ooo jestes! Czekalam na Twojego komenta. Zawsze zarzucisz ladnym wierszem... Zaczelam je kolekcjonowac. Nie obrazisz sie, prawda? No to dziekuje. Kolejny raz. Moja kochana czytelniczko. Pisz no swoje opo, bo dawno parta nie bylo, a ja czekam. Buzi:* EwCiAaA - wrocilas! Ciesze sie bardzo! Jaki ladny komencik, od razu sie cieplej w sercu robi... Ale niepotrzebnie sie fatygujesz. Wiesz, ze dla mnie najwazniejsza jestes Ty, a nie to, co wychodzi spod Twoich palcow. No moze oprocz Twoich opek... Pozdrawiam:) kainka111 - lepiej sie nie ucz ode mnie, bo jeszcze wiecej chlamow bedzie... Jesli masz brac przyklad do jak najbardziej z Dii, ale tutaj... o ludzie... mozesz sie tylko zepsuc. No a co do mojej milosci, to oczywiscie, ze Cie kocham. No. Dzieki wielkie za wszystko:* | |
| De Catullo | |
Gajusz Waleriusz Katullus urodził się w Weronie (jednak miasto miłości:)) w roku prawdopodobnie 86 pne. Jego rodzina należała do miejscowej arystokracji, parokrotnie dom Katullów odwiedzał sam Cezar w drodze 'do' lub 'z' Galii. Zapewne ojciec Katullusa marzył o karierze politycznej dla syna, ten jednak nie wiele się przejmował ojcowskimi planami. Bawił się. Jeszcze w Weronie dokonał doskonałego, śmiałego przekładu poematu "Warkocz Bereniki", Kallimacha. Ten właśnie poeta był inspiracją dla Katullusa. Żyjący 300 lat wcześniej filolog odrzucił pompatyczny charakter dotychczasowej poezji greckiej i skierował ją na bardziej luźne tory. Liczyły się krótkie utwory utzrymane w konwencji 'minimum słów maximum treści'. Naturalną jest rzeczą, że neoteoretycy alexandryjscy-bo tak nazywał się krąg poetycki Kallimacha szczególnie preferowali epigramat. Nie znosili zaś eposu. Kallimach powiedział "Mega byblos, mega kakon" - duża ksiązka, duże zło. Katullus po przybyciu do Rzymu w 61(?) 60(?) r pne szybko nawiązał kontakty z poetami alexandryjskimi. Wkrótce stał się najlepszym z nich. Być może właśnie wtedy poznał wielką miłość swego krótkiego nieszczęśliwego życia. Na imię miała Klaudia. W historii jednak zwykło się ją nazywać 'Klodia'. Jej brat, Klaudiusz Pulcher chciał bowiem należeć do obozu popularów, musiał więc postarać się o adopcję u kogoś z plebsu i zmienić nazwisko. Również więc jego siostra od tąd nazywała się inaczej. Była niezwykłą kobietą - świetnie tańczyła, pięknie śpiewała. I miała wielkie, czarne, płomienne oczy. W samym zymie nazywali ją 'wielooka' ka Herę. Jak się jednak często zdaża piękne kobiety = złe kobiety. Klodia była podejrzana o wiele przestępstw, nawet o morderstwo. Katullusa jednak był zauroczony. Gdy ją spotkał postanowił napisać dla niej wiersz. Tak powstał semiprzekład wiersza Safony, jednak o indywidualnym charakterze: Boskim wydawało mi się oblicze Owego męża, który może piękniej Od niebian wygląda, gdy siedząc z Tobą Patrzy i słyszy Śmiech Twój słodki, a ja dręczon myślami Swe zatracam zmysły. Spotkawszy Ciebie Najmilsza Lesbio, żadnej we mnie siły Prócz głosu w krtani. Ciało me zaś rozpala płomień cichy Nie mogąc przemówić, słyszę w uszach dźwięk Dziwaczny. Widać jak kochanków parę Cień nocy oblekł. Boleśnie parzy Katullu samotność Twoja, szalejesz poznawszy ich szczęście. Bezczynność zgubiła pierwej i królów Miasta szczęśliwe. /przekład własny/ W swych wierszach do Klodii, poeta nazywał ją 'Lesbia' - od poetki Safony, mieszkającej na Lesbos. Kobiecie spodobał się wiersz i Katullus został jej kochankiem. Pisze w tym czasie wspaniał, gorące liryki i można powiedzieć, że czuje się szczęśliwy. Nie w głowie mu polityka, nauka. Jest błyskotliwy i inteligenty, dostaje się pod protketorat Cycerona. Od niego odziedziczył nienawiść do Cezara, którą eksponuje w swych wierszach. Jednak Lesbia nie okazała się wierną. Katullus cierpiał, prosił, błagał, "Kochał i nienawidził" ale wszystko na nic. Lesbia rzuciła go. Wtedy poeta postanawia odmienić los. Wyjeżdża z pretorem Memiuszem do Bitynii. Miał nadzieję, że tam wzbogaci się, wrócił jednak w powszechnej opinii jeszcze biedniejszy. Prawdopodobnie umiera w roku 54. Wcześniej zdążył się pojednać z Cezarem. Nie znamy okoliczności śmierci, wiadomo tylko że umarł młodo. Jego wiersze pisane głównie w jedenastozgłoskowcu falecejskim były pierwszą próbą stworzenia liryki w łacinie. Nie słusznie więc w 'Exegi monumetum..' Horacy pisze, że to on jako pierwszy wprowadził do poezji rzymskiej greckie metra. Pierwszy zrobił to Katullus. Jego wiersze stanowią dla uczonych zagadke, tak jak i cała osobowość twórcy. Kim był? Jaki był? Często porównuje się Katullusa do poetów romantycznych. Faktycznie, jeśli chodzi o treść (nieszczęśliwa miłość, ból istnienia) można skojarzyć go z romantykami. Lecz Katullus jest niezwykle dbały o formę, zabiegi stylistyczne co dla romantyków nie tak ważnym było jak dla klasyków. Czasmi Katullus pisze wiersze wręcz obsceniczne jak 16, zaczynając go wersem: "Zgwałcę Was z przodu i z tyłu, boleśnie potłukę". Jednak mimo to jego wiersze cenione były i są przez znawców antyku. Doceniali go takze antyczni; np. Owidiusz. Jego postać jest niesamowicie tajemnicz i przez to bardzo pociągająca. | |
| Bambini di Praga dla naszych bambini | |
W niedzielę 16 grudnia, o godz. 12.00 w Bambini di Praga na ul. Jagielońskej 26 w Warszawie czytamy książkę A.A. Milne’a: Dawno, dawno temu… Gdyby Król Euralii nie udał się na wojnę wypowiedzianą Królowi Barodii (poszło, jak to zwykle bywa, o drobnostkę), rządów w królestwie nie przejęłaby na ten czas Księżniczka Hiacynta, a piękna, choć (również, jak to zwykle bywa) przebiegła i podstępna, Hrabina Bellafryga nie wykazałaby się swoimi zdolnościami (oj, nie brak jej talentów). Tak więc… nikt nie zostałby zamieniony w zwierzę i nie objadałby się nenufarami, nie doszłoby do spisku, niczyje wąsy nie zawisłyby na maszcie i nie byłoby też (a jakże!) romantycznej miłości. Krótko mówiąc, nie doszłoby do paru komicznych pomyłek, a tym samym nie mielibyśmy okazji przeżyć wraz z bohaterami tylu zaskakujących i pełnych humoru sytuacji. O tym, czy (jak to w bajkach) wszystko dobrze się kończy, niech Czytelnik przekona się sam. Na pewno nie pożałuje! Książkę „Dawno dawno temu…” wydało Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA. Fragmenty książki przeczyta aktor Arkadiusz Janiczek Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc w naszej księgarni i klubie, dzieci chętne do wzięcia udziału w czułych czytankach prosimy zgłaszać pod adresem: poczta@czuly.pl. Każde zaproszenie zostanie przez nas potwierdzone. Prosimy dokładnie podać swoje dane kontaktowe. www.czulybarbarzynca.pl Alan Alexander Milne (18 stycznia 1882 - 31 stycznia 1956) – pisarz angielski, najbardziej znany jako autor książek: Kubuś Puchatek (1926) oraz Chatka Puchatka (1928). Urodził się w Londynie jako trzeci syn dyrektora prywatnej szkoły dla chłopców Henley House. Po ukończeniu z wysokimi notami tej uczelni rozpoczął studia na Uniwersytecie Cambridge, gdzie pod wpływem poznanego tam nauczyciela, znanego autora s-f Herberta George’a Wellsa, postanowił zostać pisarzem. Po ukończeniu szkoły utrzymywał się z wątpliwym powodzeniem z pisania artykułów. Stopniowo zaczęło mu się lepiej wieść, gdy rozpoczął regularną współpracę z czasopismem "Punch" w 1906, pisując zwykle krótkie artykuły. W 1913 roku wziął ślub z chrześniaczką właściciela, Dorothy De Selincourt. Po wojnie, podczas której Milne walczył na froncie i z której wyniósł jak najgorsze wspomnienia, rozpoczął się okres sukcesów literackich pisarza. W 1920 roku zaczęto wystawiać jego sztuki teatralne, zaś w październiku urodził się jego jedyny syn Christopher Robin , znany na całym świecie jako Krzyś. To jemu właśnie na pierwsze urodziny kupił pluszowego misia – Kubusia Puchatka. Kariera Misia o Bardzo Małym Rozumku sprawiła, że dużo mniej znane są inne, cenione literacko dokonania Milne’a, jak np. powieść sensacyjna czy romans, wiersze oraz dramaty. | |